Analiza sytuacji na rynku nawozów mineralnych
Sezon 2007/2008 (jesień/wiosna) był szczytem ogromnej hossy na rynku nawozów, ale także w całym sektorze rolnym. Hossa ta była wynikiem niezwykle mocnego odbicia na całym świecie, na które miały wpływ dwa czynniki:
• ogólna, długoletnia hossa gospodarcza,
• prognozy gwałtownego wzrostu zapotrzebowania na żywność w świecie, które miało podtrzymać stały trend wzrostowy.
Patrząc na tą sytuacje z perspektywy ponad roku, trudno nie odnieść wrażenia, że górę wzięły zapędy na bardzo szybkie zrealizowanie zysków, co spowodowało gwałtowny wzrost tzw. bańki spekulacyjnej. Ceny surowców do produkcji rolnej rosły w tempie dotychczas nie spotykanym w branży, powodując nieuzasadnione tworzenie zapasów samych surowców jak i gotowych wyrobów w całym łańcuchu dystrybucji. Wydaje się, że w związku z tym, że rynek nawozowy w Polsce nie osiągnął jeszcze poziomów krajów zachodniej Europy, było prawdopodobnym zagospodarowanie tej nadwyżki. Kłopot pojawił się w momencie, kiedy rzeczywisty wzrost popytu na płody rolne okazał się zdecydowanie mniejszy od prognozowanego, co spowodowało korektę cen skupu ziarna i zachwianie równowagi popytowej rolników (październik 2008). Sytuację pogorszył jeszcze bardziej kurs złotego, którego korekta we wrześniu 2008 sięgnęła 30%. Popyt praktycznie zamarł na okres prawie 6 miesięcy.
Producenci stanęli przed widmem pozostania z zapasami produkcji, ale także drogich surowców do produkcji (ciągły wzrost cen powodował prawidłowy w tamtym okresie pęd do utrzymywania wysokich zapasów magazynowych).
Stosunkowo szybko na zmieniającą się sytuację popytową zareagowali dostawcy fosforytów, którzy już w połowie bieżącego roku ustalili akceptowalny poziom cen na fosforyt. Inaczej wygląda rynek soli potasowej. Tu, choć cena spadła, to trudno mówić o stabilizacji. Rynek oczekuje dalszych obniżek cen – trudne i bardzo długotrwałe negocjacje największego odbiorcy w świecie – Chin z dostawcami soli. Dotychczasowe działania, a także deklaracje producentów soli potasowej upewniają nas jednak, że nie należy spodziewać się istotnej korekty cenowej.
W przypadku innych surowców, mniej „ważących” w cenie jak kwas siarkowy, kwas fosforowy, siarczan amonu sytuacja także jest ustabilizowana.
Jakie wnioski dla naszej branży z powyższych rozważań?
Wygląda na to, że zdesperowani polscy producenci osiągnęli w swoich propozycjach cenowych od października poziom równowagi popytowej. Wyraźnie widać ożywienie na rynku nawozów mineralnych. Ten stan równowagi osiągnięty został jednak przede wszystkim dzięki rezygnacji z bieżących zysków producentów w bliżej nieokreśloną przyszłość – zależnie od cen surowców, kursu złotego oraz możliwości dalszego „zaciskania pasa”. Poziom cen nawozów w przeliczeniu na składnik powrócił do poziomu cen z 2006 roku.
To oznacza, że ceny nawozów mineralnych będą tylko wzrastać do sezonu wiosennych wysiewów.
Można założyć, że przyszły rok powinien być rokiem powrotu na właściwą ścieżkę wzrostu użycia nawozów, a co za tym wzrostem wydajności i jakości plonowania.